piątek, 9 maja 2014


Cześć! Według dzisiejszej prognozy pogody nadchodzący weekend nie wygląda zbytnio optymistycznie. Ale to nic. W każdej sytuacji lubię znajdywać plusy. I tym samym zła pogoda = sporo czasu na pasje i zainteresowania. Lub nadrobienie tego co piszczało w Internecie w ostatnich dniach. 

W ten piątek zaczynamy od czegoś naprawdę świetnego!

1. Jakiś czas temu NASA uruchomiła nowy projekt o nazwie High Definition Earth Viewing, za którego pomocą każdy człowiek z dostępem do Internetu może oglądać przekaz na żywo z jednej z kamer umieszczonej na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Nie wiem jak Wy, ale ja się jaram strasznie! Moment, w którym ISS wylatuje z nieoświetlonej części globu - coś niesamowitego! Musicie zobaczyć to sami.

2. Wracamy na Ziemię i zaglądamy do jednego z najdalej położonych państw w stosunku do Polski, czyli Nowej Zelandii. W tym filmie możecie zobaczyć jego piękno

3. Coś o naszym przywiązaniu do technologii - Look Up 

4. W wieku około 8 lat marzyłem o zostaniu pilotem odrzutowca. Kupowałem specjalistyczne czasopisma, czytałem od deski do deski i przerysowywałem z odwzorowaniem najmniejszych szczegółów moje ulubione modele. Te rysunki przetrwały do dziś. Wspominam o tym, bo dziś trafiło mi w ręce to wideo - MOC

5. Pamiętacie jak w jednym w poprzednich odcinków poleciłem Wam zdjęcia z tym, co jadali postacie książek? Tym razem Federico Mauro zabiera nas w świat filmów i przedstawia najbardziej kojarzone z nimi potrawy


7. Andrzej na JestKulturze poruszył bardzo ważny temat dzieci odtrąconych ze swojej grupy społecznej. Warto przeczytać i zastanowić się nad rozwiązaniem problemu.

Zdjęcie - Thom Weerd

Udanego weekendu!
Łukasz

środa, 7 maja 2014


Na początku był chaos. Kłopotliwie szukasz spodenek i koszulki w całkiem pokaźnej stercie niezłożonych ubrań. Po raz kolejny karcisz się w myślach za swoje lenistwo i niechęć do sprzątania. Zrobisz to jak wrócisz. Poświęcisz chwilę wolnego czasu i będzie po problemie. Co to dla Ciebie. Okej, znalazły się. Jak to dobrze, że podczas tej pory roku do biegania potrzebne są tylko dwie części garderoby. Oczywiście nie licząc butów. One nie sprawiają żadnych trudności. Od ostatniego razu cierpliwie czekają na ten czas, kiedy znowu zostaną wykorzystane. Masz już prawie wszystko - została jedna ważna rzecz dla każdego biegacza na całym świecie. Słuchawki. 

Już na zewnątrz robisz krótką rozgrzewkę, włączasz Endomondo i muzykę. Ruszasz. Na początku spokojnie, krok za krokiem, tak jak niesie Cię Twój ulubiony kawałek. Leniwe dźwięki gitary powoli przyśpieszają. Ty też to robisz. Do gry włącza się perkusja wybijając miarowy rytm. Twoje serce jakby dostosowując się do tego co słyszysz zaczyna szybciej bić. Na skroniach pojawiają się pierwsze krople potu. Nie zaprzątając swoich myśli niczym ważnym dajesz się ponieść muzyce. Już nie czujesz zmęczenia. Lekki ból łydek, który niespodziewanie zjawił się na pierwszych metrach biegu zniknął jak za dotknięciem magicznej różdżki. Wiesz, że to będzie dobry trening. Muzyka motywuje się, dodaje sił, napędza. Jest Twoim paliwem. 

Jeszcze do niedawna nie mogłem wyobrazić sobie biegania bez słuchawek. Pierwszy trening był dziwny, czułem się nieswojo przez okalającą mnie ciszę, moje myśli nie były przez nic zagłuszane. Później, podczas kolejnych biegów było coraz lepiej. Wiecie, czas, który spędzamy na trasach można wykorzystać na wiele sposobów. Rozwiązanie swoich problemów, wymyślenie tematu nowej notki, zaplanowanie wakacji czy zwyczajne wsłuchanie się w naturę. I to w bieganiu jest najlepsze - dzięki niemu znajdujemy odpowiedzi na wiele pytań. 

Dobra, po tym krótkim wstępie przechodzimy do meritum wpisu. Oto lista piosenek, z którymi najlepiej mi się biega. 

Let's go!

The Rolling Stones - You Can't Always Get What You Want 


Zaczynamy na spokojnie od jednego z największych hitów Stonesów. Odkąd został użyty w finałowym odcinku czwartego sezonu Californication już zawsze będzie kojarzył mi się z tym serialem i sceną, w której Hank Moody odjeżdża w stronę zachodzącego słońca. Jest klimat.

Najbardziej pasuje do - długich wybiegań.



Foo Fighters - My Hero


Podnosimy tempo. Już pierwsze sekundy tej piosenki sprawiają, że moje uszy przeżywają orgazm, a ręce wykonują nieskoordynowane ruchy, które mają przypominać grę na perkusji. Ta, jasne.




Muse - Knights of Cydonia


Przy tym tracku wybiegałem setki kilometrów. Zawsze, ale to zawsze daje mi kopa niesamowitej energii. Do udawanej gry na perkusji dochodzi też udawane śpiewanie. Nie mogę się powstrzymać. Całe szczęście, że biegam po mało uczęszczanych trasach :) 

Najbardziej pasuje do - sprintów, interwałów, biegów z tempem narastającym. 



Red Hot Chili Peppers - By The Way


Moje ukochane Papryczki. Jak nie mam zgranej na telefon chociaż jednej ich piosenki to nie ruszam się z domu. Dominujący bas i gitarowy lead Johna Frusciante zdają egzamin na szóstkę z plusem.




Calvin Harris - Feel So Close


Okej, zmieniamy klimat. Jak pewnie dobrze wiecie, muzyka, którą zazwyczaj słyszymy na imprezach doskonale sprawdza się podczas wszelakiej aktywności fizycznej. Nie inaczej jest w tym wypadku.

Najbardziej pasuje do - biegów w pełnym słońcu wiosną i latem, ciesząc się życiem.




DJ Fresh - Gold Dust


Ten kawałek jakiś rok temu polecił mi Kuba, o którym czytaliście już w poprzednich notkach. Jeszcze tego samego dnia zgrałem go na telefon i poleciałem przetestować jak sprawdza się w terenie. Myślę, że pobicie osobistego rekordu na 1 km jest wystarczającą rekomendacją :) Szybki beat i idealnie zgrany z nim śpiew. Uśmiech od razu pojawia się na twarzy.



Rudimental - Feel The Love


Rudimental bije ostatnio rekordy popularności. Jego Waiting All Night przez dobre kilka tygodni królowało na listach przebojów. Nic dziwnego. Szybko wpadająca w ucho melodia i świetny wokal robią robotę. Nogi od razu rwą się do biegu.



(Bonus) Bill Conti - Gonna Fly Now


Znasz to uczucie kiedy został Ci jeszcze do przebiegnięcia 1 km, a Ty nie masz już kompletnie sił? Potrzeba Ci paliwa! Jeśli pod ręką przypadkiem nie masz banana to musisz zdać się na muzykę. Byłem w tej sytuacji wiele razy. Wtedy najczęściej na szybko wyszukuję z playlisty soundtrack z Rocky'ego i momentalnie jestem jak nowo narodzony. To jest chyba najbardziej motywujący kawałek muzyki ever! Co ta kultura robi z człowiekiem :) 



Zdjęcie stąd

Trzymajcie się!
Łukasz

niedziela, 4 maja 2014

Po dwóch deszczowych i zimnych dniach w moim małym miasteczku pokazało się słońce. Ale nie jest takie jak na Tych Wyspach. Rozgrzane do czerwoności i goszczące na niebie praktycznie przez cały rok. U mnie ten dający wiele radości świecący punkt ostatnio płata niezłe figle. Pojawia się i znika. Akurat wtedy kiedy najbardziej go potrzebowaliśmy był gdzie indziej. Jaśniał nad wysokimi palmami, które dawały cień tak potrzebny strudzonym turystom poszukującym chwili wytchnienia. Spoglądał promiennie na tych, którzy leżąc na rozpalonym piasku chcą złapać upragnioną opaleniznę. Tym samym utrudniał wędrówkę tym wchodzącym na jeden z wulkanów - coś złowieszczego, a jednocześnie przyciągającego jak magnes. 

O jakich wyspach mowa? 

Przez wczorajszą pogodę nabrałem ochoty na coś słodkiego i przywołującego na myśl słońce. Nie musiałem daleko szukać. Na Kwestii Smaku znalazłem przepis na sernik Bounty na zimno. Mleko i wiórki kokosowe polane dużą ilością czekolady. Coś dla mnie! Mocno aromatyczna i niezbyt słodka masa dobrze skomponowała się z moją ulubioną kawą. To była prawdziwa uczta dla kubków smakowych :)



Skoro jesteśmy już w temacie Tych Wysp - nie mogło zabraknąć Jacka Johnsona :)




Miłej niedzieli
Łukasz

piątek, 2 maja 2014


Tak naprawdę nie wiem, co napisać we wstępie, ale wpis bez tej jednej ważnej jego części wygląda trochę słabo, nie sądzicie? Dlatego piszę te wyrazy połączone w zdania, żeby zapełnić to miejsce i gładko przejść do sedna tego postu. Dzisiaj mam trochę dziwny dzień. Przez deszcz za oknem i niską temperaturę czuję się jakby zbliżała się już jesień, ale wszechobecne soczyste kolory starają się wyperswadować mi te myśli z głowy. Jak na razie dobrze im idzie.

Okej, teraz pora na tę ciekawszą część. Let's begin!

1. Od młodych lat jestem fanem Star Wars. Po obejrzeniu pierwszych trzech części na kasecie VHS wszystko się zaczęło - zbieranie kapsli z chipsów, budowanie statków z klocków Lego i zabawa w rycerzy Jedi. Byłem oczarowany światem stworzonym przez George'a Lucasa. Ostatnio dowiedziałem się kto stoi za warstwą wizualną oryginalnej trylogii. Był nim projektant koncepcyjny i ilustrator - Ralph McQuarrie. W 1975 roku George zlecił mu zilustrowanie kilku scen ze skryptu. Efekty przeszły najśmielsze oczekiwania. Zachwycony reżyser dał Ralphowi wolną rękę i powierzył mu zadanie zaprojektowania postaci i otoczenia gwiezdnej epopei. Jego prace możecie zobaczyć tutaj.

2. Zastanawialiście się kiedyś w jaki sposób można podzielić Europę

3. Okej, teraz pora na cotygodniową dawkę prawdziwej sztuki. Łapcie piękne zdjęcia od mojej przyjaciółki, Anny Federowicz

4. Z reguły nie wchodzę na blogi parentingowe, ale ten niesamowicie przyciąga mnie zdjęciami. Uwaga, Mammamija uzależnia! 

5. Trufle truskawkowo-kokosowe - brzmi smakowicie? Ula podała nam przepis


7. Są na sali miłośnicy seriali? Sprawdźcie ile czasu zajęło Wam obejrzenie wszystkich odcinków. Ja po jednym miesiącu przestałem liczyć. 


9. Na koniec znowu zaglądamy do Nowego Jorku. Autor bloga Humans of New York dzieli się zdjęciami i historiami ludzi napotkanych na jego ulicach.

Zdjęcie: Dominik Martin

Trzymajcie się!
Łukasz

środa, 30 kwietnia 2014


Zainspirowany wpisem Segritty spisuję to, co dziś siedzi mi w głowie.

PRACUJĘ nad sobą. 
JEM owoce. 
PIJĘ zielonego yunnana. 
CZYTAM Nowy Jork Magdaleny Rittenhouse. 
SŁUCHAM Coldplay - A Sky Full Of Stars i już nie mogę doczekać się pełnego albumu. 
CHCĘ więcej. 
PATRZĘ na wolno sunące po niebie chmury. 
TRACĘ zbyt wiele czasu przed komputerem. 
MARZĘ o odwiedzeniu Londynu i Paryża w najbliższym czasie. 
CIESZĘ SIĘ na myśl o tym jak spędzę te kilka dni wolnego.
CZEKAM na dzisiejsze spotkanie z przyjaciółmi. 
LUBIĘ czytelników tego bloga. 
ZASTANAWIAM SIĘ nad tym, co przyniesie przyszłość.
KOCHAM biegać. 
MAM NADZIEJĘ, że spełnię wszystkie moje marzenia. 
POWINIENEM w końcu wziąć się za siebie. 
CZUJĘ ZAPACH bzu.
PODĄŻAM ZA głosem serca. 
DOCENIAM to co mam. 
WIEM wciąż za mało.
MYŚLĘ nad tematem nowego wpisu. 
PLANUJĘ dobrze się dziś bawić.
OTWIERAM nową książkę.
ŚMIEJĘ SIĘ coraz częściej. 
CZUJĘ wiosnę. 

Teraz Wasza kolej! 


Autorem zdjęcia jest Anna Federowicz.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014


W tym roku wiosna wyjątkowo wcześnie pokazała się w całej swojej okazałości. Zewsząd bombarduje nas soczyście zielonymi listkami i rozkwitającymi kwiatami. Nawet drzewa, na których kwiaty pojawiają się dopiero w maju, nie czekały ani minuty dłużej i już dzisiaj cieszą nasze oczy swoją białą szatą. Jest pięknie. Czekaliśmy na ten okres przez cały rok. Dlatego każdy z nas powinien znaleźć chociaż odrobinę wolnego czasu w ciągu dnia na podziwianie tego, co dzieje się za naszymi oknami. Równie dobrze można to robić z kieliszkiem białego wina z dobrym ciastem w akompaniamencie :)

W zeszłym tygodniu wpadł do mnie Kuba z Sign Up The Storm. Wino, które mieliśmy wypić kupiliśmy na spółkę, a ja za zadanie miałem zrobić jakiś deser lub upiec ciasto. A mówię Wam, po świętach w tej drugiej kwestii ciężko kogoś zaskoczyć. Ale co ja bym zrobił bez rodziny! Z pomocą przyszła mi ciocia, która przyniosła przepis na dość intrygujące ciasto.

Wino, które wypiliśmy pochodziło z Włoch, a dokładnie z Abruzji. Jego pełna nazwa to Pecorino Illuminati - rocznik 2012. Tym co nas zachwyciło, oprócz pięknej złotej barwy, były nuty zapachowe moreli, ananasa, brzoskwini, miodu, langrody, mango, cytryny i migdałów. Więcej informacji na jego temat znajdziecie u Kuby.


To tyle tytułem wstępu. Przejdźmy do sedna wpisu!

Składniki:

Ciasto:

450 g mrożonego szpinaku (rozdrobnionego)
2 szklanki mąki pszennej
1 i 1/3 szklanki cukru
3/4 szklanki oleju
3 jajka
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka aromatu migdałowego 
1 owoc granatu

Masa:

400 g śmietany 30%
250 g serka mascarpone
1 galaretka (smak dowolny)
250 ml gorącej wody

Przygotowanie:

Szpinak rozmrażamy i odsączamy na sitku. Jajka miksujemy z cukrem na puszystą masę. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i stopniowo dosypujemy do masy jajecznej cały czas mieszając. Następnie powoli dolewamy olej, aromat i dodajemy szpinak. Miksujemy jeszcze przez chwilę, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Gotową masę przelewamy do tortownicy (ok. 23 cm) lub do dużej brytfanny i pieczemy godzinę w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni (termoobieg). Po upieczeniu ciasto odstawiamy do ostygnięcia. W międzyczasie rozpuszczamy w wodzie galaretkę i studzimy. Śmietanę miksujemy na sztywno na najwyższych obrotach miksera, a następnie zmniejszamy je i stopniowo dodajemy serek mascarpone. Gdy połączy się ze śmietaną, stopniowo, po jednej łyżce dolewamy galaretkę miksując na niskich obrotach. Kiedy ciasto już wystygnie z samego wierzchu odcinamy jego cienki kawałek i go kruszymy. Na pozostałą część wylewamy masę, posypujemy okruchami i ziarnami granatu. Wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Voilà! Gotowe :) 



Zdjęcia autorstwa Kuby

Smacznego!
Łukasz

piątek, 25 kwietnia 2014


To był dziwny tydzień. Pani Wena po Świętach gdzieś sobie poszła i dopiero wczoraj popołudniu wróciła na małą kawę. Na naszym spotkaniu powstało coś fajnego. Mam nadzieję, że będzie wpadać do mnie częściej :)

Co innego jest z Panem Internetem. Jak ten diler na rogu ciemnej ulicy zawsze jest przygotowany sprzedać mi kilka działek czegoś, co zawładnie moim umysłem. I cóż, muszę przyznać, że jest skuteczny.Nigdy mu nie odmawiam i coraz częściej korzystam z jego usług. Tym razem też nie zawiódł.

1. Jak już wiecie - uwielbiam kino. Jak odkryłem tę stronę cieszyłem się jak dziecko czekające przed telewizorem na nowy odcinek Dragon Ball Z. Czysta euforia. No bo kto nie chciał zobaczyć jak były kręcone jego ulubione filmy?

2. Zawsze chciałem skoczyć ze spadochronem z samolotu. To poczucie wolności, przytłaczającej wręcz przestrzeni i potężny zastrzyk adrenaliny. Skakanie z budynków to już trochę inna sprawa. Jak patrzę co robią Ci kolesie od razu pocą mi się ręce. Coś niesamowitego.

3. Znacie Lekko Stronniczych? Już od trzech lat królują na polskim Youtubie. Tym razem na temat nowej serii filmów wzięli upiory architektury. Na pewno będą mieli w czym wybierać.

4. W zeszłym tygodniu oglądaliśmy zdjęcia z przygód Pana Ślimaczka. Dzisiaj wzniesiemy ponad poziom gruntu i pooglądamy ziemię z lotu ptaka. Wywiad z Dariuszem Paciorkiem znajdziecie - tutaj.

5. Zastanawialiście się kiedyś jak żyje się w w jednym z najdalej wysuniętych na północ miast świata, gdzie temperatura potrafi spać aż do -55 st.? Odpowiedź znajdziecie na tej stronie.

6. Jedzonelka, czyli Maja Jaworowska pisze o porzucaniu marzeń. Warto.

7. Blog Kuby polecałem już w pierwszym odcinku, ale dobrego nigdy za wiele. W tym tygodniu przekonuje  nas jak odprężające potrafi być parzenie herbaty.

8. Jan Favre z Stay Fly często pisze o relacjach między ludźmi. W tym wpisie znowu trafia w punkt.

Zdjęcie od Matta Wiebe

Trzymajcie się ciepło
Łukasz
 
© 2012. Design by Main-Blogger - Blogger Template and Blogging Stuff